Artykuły, felietony, opracowania
- W cieniu Gór Sokolich - Propolia
- W cieniu Gór Sokolich - 20 O wodniku Moczyłapie
- W cieniu Gór Sokolich - 10 Balbina
- W cieniu Gór Sokolich - 01 Coś
- 52 I tak nam minął rok
- 51 Koronacja
- 50 Przygotowania
- 49 Zaproszenie
- 48 Pszczoła zimowa
- 47 Dylematy Wiewiórczaka
- 46 Albinka
- 45 Koza babki Janiny
- 44 Zakarmianie
- 43 Tatusiek
- 42 Czy pszczoły chorują
- 41 Nocą
- 40 Czarna
- 39 Powrót do domu
- 38 Korona
- 37 Warunek
- 36 Skrzacia córka
- 35 Nowa rodzina
- 34 Zadra
- 33 Nie odchodź
- 32 Katastrofa
- 31 Staruszka
- 30 Skarby Zuu
- 29 Rójka
- 28 Miodobranie
- 27 Pochodzenie
- 26 To jest napad
- 25 Jej Wysokość Adelajda
- 24 Toperz czy Nietoperz
- 23 Adamos
- 22 Pszczele tajemnice
- 21 O igłach i ogonkach
- 20 Nowe pokolenie
- 19 Wiewiórczak
- 18 Obloty
- 17 W nowym miejscu
- 16 Przeprowadzka
- 15 Maniek
- 14 Gdzie jest Rysia
- 13 Interesy z Zuuu
- 12 Na złość
- 11 Podkurzacz
- 10 Rabusie
- 09 Pali się
- 08 Ta noc
- 07 Bohater
- 06 Wypadek
- 05 Przytulia
- 04 Zuuu
- 03 Truteń Alojzy
- 02 Uciekające wiadro
- 01 Nieproszony gość
Ochotnicza Straż Pożarna w Korwinowie
Warto rozmawiać - spotkania w sołectwach
Społeczeństwo Obywatelskie – wyzwania XXI wieku
Dzieje Ochotniczej Straży Pożarnej w Poczesnej
Poznaj swojego Parlamentarzystę
Dzieje szkolnictwa podstawowego w Poczesnej
Górnictwo rudziane – V wieków tradycji
Jubileusz Parafii Poczesna 1606 - 2006
W cieniu Gór Sokolich - Propolia
Jaskinia była długa, ciemna i bardzo dobrze ukryta. Znajdowała się gdzieś pomiędzy białymi skałami, na których szczycie, nad całym Olsztynem, górowały ruiny potężnego zamczyska. Czasy jego świetności dawno minęły. Nawet najstarsze księgi nie zawierały dokładnego opisu owej rycerskiej twierdzy, którą często odwiedzali królowie Polski. Miasteczko, znajdujące się u jego stóp, tętniło życiem. Dni mijały tu leniwie i spokojnie. Jednak wystarczyło kilka słonecznych dni, aby cały Olsztyn stał się chętnie obleganym przez turystów miejscem. Ludzie licznie wspinali się na owe skały i podziwiali zamczysko oraz wspaniałe widoki z jego murów.
Nikt nawet nie przypuszczał, że pod zamkiem znajduje się kilka jaskiń, które splecione i połączone ze sobą, tworzą skalny labirynt, całkowicie niedostępny dla zwykłego człowieka. To był skrzaci świat. A konkretnie - rezydencja najpotężniejszej ze skrzacich wiedźm - Propolii. Na dźwięk jej imienia każdy przyzwoity skrzat uciekał z wrzaskiem i skrywał się w swojej chacie. Najbezpieczniej w najciemniejszym kąciku, aby przypadkiem nie stanąć na jej drodze. Potężna to była wiedźma. Propolii bali się wszyscy, chociaż mało kto ją spotkał. Nikt nie wiedział ile ona ma lat. Długa peleryna z kapturem chroniła ją przed wzrokiem innych tak skutecznie, że trudno było określić jak naprawdę wygląda. Skrzaty często opowiadały między sobą, że raz potrafi być piękną skrzatką, by innym razem zmienić się w staruszkę. Jak naprawdę wyglądała Propolia, to było tajemnicą wyłącznie jej samej.
Wiedźma Propolia unikała tak ludzi jak i skrzatów. Sporządzała w jaskini swoje mikstury, którymi leczyła chorych. Rzucała zaklęcia, ale i klątwy. Czytała stare mądre księgi, a miała ich wiele. Nauki pobierała ponoć u alchemika samego króla Zygmunta. Czasami, przeważnie nocami, wybierała się na długie spacery. Przyglądała się bacznie otoczeniu, zrywała zioła, odwiedzała gospodarstwa ludzi biednych i chorych. Nawet książę nocy, nietoperz Rufus, wolał się od niej trzymać z daleka. W spacerach zawsze towarzyszyła jej sowa Adma. Była jej oczami, przyjaciółką, czasem doradcą, ale nade wszystko informatorem. Fruwając po całej okolicy, Adma uważnie obserwowała to, co się dzieje w całym miasteczku i Górach Sokolich, po czym wracała i opowiadała swej pani, co widziała. Dzięki Admie Propolia wiedziała wszystko. Doskonale zdawała sobie sprawę jak fatalne są rządy Sosenka i jak źle się dzieje w całym skrzacim królestwie.
Przypatrując się wnikliwie okolicy, od bardzo wielu lat, widziała zachodzące w niej zmiany. I te zmiany wcale jej się nie podobały. Już nikt kóz pod zamkiem nie wypasał, okoliczne pola porosły drzewami. Czasem tylko pojawiało się kilka owiec, które skubały trawę między skałami pod zamkiem. Tak, czasy się zmieniły… Tylko zamek stał jak dawniej, kusząc swoim pięknem turystów i rzucając na nich swój czar.
Tego dnia Propolia była w wyjątkowo paskudnym humorze. Adma usłyszała, iż pod zamkiem archeolodzy odkopali starą studnię i niedługo będą kopać głębiej, aby sprawdzić jaka jest głęboka i co się skrywa na jej dnie.
- Też coś! - denerwowała się wiedźma. - Będą mi teraz ryć dziurę niczym dziki w lesie! Ludzie będą tu łazić i ciągle się plątać. Spokoju już w ogóle nie zaznam, bo ciągle ktoś gdzieś będzie się włóczył i zaglądał! Patrzeć tylko kiedy do mojej jaskini się wpakują… A niedoczekanie! – zła już była niemiłosiernie. – No i turyści… Będą łazić, oglądać, wrzeszczeć i śmiecić. Zadepczą mi wszystkie zioła na całym wzgórzu! Wystraszą jaszczurki! Nawet Białą Damę przegonią! I kto będzie na zamku straszył? No, kto? Może ja? Ja to mam swoją robotę! – fukała wściekle. - A taki był spokój… Komu to przeszkadzało? Studnia, wielkie mi co… Od zawsze przecież tu była. Pamiętam jak Kacprowi Karlińskiemu czapka do niej wpadła, gdy zamku bronił przed najeźdźcami. Zdenerwował się okropnie, bo nowiutka była - Propolia uśmiechnęła się do siebie, wspominając stare czasy.
- Masz, Pani, gościa – nagle Adma wyrwała wiedźmę z zamyślenia. - Słyszę go. Idzie tu do Ciebie, ale chyba się boi, bo dość niepewnie podąża.
- Ja? Gościa? Ja tu gości żadnych nie przyjmuję! Niech no mi tylko przylezie, to zaraz w żabę zamienię! A żab akurat dużo do moich eliksirów potrzeba, więc się przyda - wysyczała Propolia. – Jak on tu w ogóle wlazł? Jak mnie znalazł? – irytowała się. - Adma, przyprowadź go do mnie i dobrze pilnuj, żeby nie uciekł. Stąd nikt obcy wyjść nie ma prawa! - nakazała sowie, która bezszelestnie wzbiła się w powietrze i poszybowała w kierunku nieproszonego gościa.
Po chwili oczom wiedźmy ukazał się mały, dzielny skrzat.
- Jak Tyś tu do mnie trafił, Wrzosku? – szczerze zdziwiła się Propolia, której złość na widok niespodziewanego gościa dość szybko przeszła.
- Pani, miałem Cię znaleźć, gdyby coś złego działo się Nawłotce. Tak mi mówiłaś i nakazywałaś jej strzec jak oka w głowie. Niestety teraz nadszedł ten czas. Źle się dzieje Nawłotce, jej bratu, a i całe nasze skrzacie Państwo jest w potrzebie. Musisz, Pani, porządek zaprowadzić. Tylko Ty jesteś w stanie to wszystko naprawić - tłumaczył Wrzosek.
Propolia milczała chwilę, po czym zapytała:
- Gdzie jest Nawłotka?
- Została na pasiece. Pokrzywek jej pilnuje. Bezpieczniej dla wszystkich, gdy przychodzę do Ciebie sam - odparł skrzat.
- Czyli kolejnej żaby nie będzie… - rozczarowała się Adma.
- Nie będzie. Wrzoska w żabę nie zamienię - potwierdziła Propolia i zwróciła się do przybysza. - Drogę do mojej jaskini będziesz musiał zapomnieć. Mam na to pewne sposoby… Ale wracając do naszej sprawy, rozumiem, że moja pomoc jest Wam absolutnie niezbędna? – Wrzosek przytaknął. - Wiesz, że jak stąd wyjdę, to już nie będzie odwrotu? Zajdą zmiany, których nie cofnę, a które Wy będziecie musieli zaakceptować.
- Rozumiem – potwierdził Wrzosek. – Jesteś, Pani, naszą jedyną nadzieją.
- Dobrze, ale muszę spotkać się z Nawłotką, zanim cokolwiek się wydarzy – postanowiła Propolia. – Ty, Admo, odnajdziesz najmłodsze książątko. Znajdziesz i przyprowadzisz do mnie Stokrotka. Czas na niego. Najmłodsze z rodzeństwa może okazać się tym najważniejszym - podkreśliła. - Za trzy dni będzie pełnia. Wtedy spotkamy się tutaj, pod Wieżą Sołtysią. Wrzosek przyjdzie z Nawłotką, a Ty Admo z młodszym synem króla Bławatka. Ruszajcie w drogę! Macie na to trzy dni. Widzimy się w pełni księżyca, gdy zegar na rynku wybije północ. Ciebie, Wrzosku, sama teraz odprowadzę – zarządziła Propolia.
Kiedy tylko wyszli z jaskini, wiedźma sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła z niej garść srebrzystego pyłu. Dmuchnęła nim leciutko prosto w nos Wrzoska szepcząc zaklęcie.
- Nigdy więcej już nie wejdziesz do mojej jaskini, bo właśnie zapominasz do niej drogę. 3… 2… 1… Zapomniałeś! – wyszeptała. – A teraz wracaj do Nawłotki i pamiętaj: trzy dni. Masz na to trzy dni – dodała stanowczo.
Wrzosek chciał jeszcze coś jej powiedzieć, ale… zniknęła. Tylko echo niosące się po skałach powtarzało: trzy dni, trzy dni, trzy dni…
Wrzosek wracał na pasiekę cały czas myśląc o rozmowie z Propolią.
- Co też takiego ona chce zrobić, że potrzebuje młodego księcia Stokrotka? I po co jej Nawłotka? - zastanawiał się.
Gdy dotarł na pasiekę, podzielił się wiadomościami z Nawłotką. Ta zamyśliła się dłuższą chwilę.
- Oj, to teraz dopiero będzie się działo… - odezwała się wreszcie skrzatka. - Jak znam swoją ciotkę, to ona wszystkim pokaże, co tak naprawdę potrafi… Aż strach pomyśleć! Ale z drugiej strony, tylko skrzacia wiedźma zdoła zaprowadzić należyty porządek… I wiesz co?
- Nie bardzo… - odpowiedział niepewnie Wrzosek.
- Stęskniłam się za Stokrotkiem, wieki go nie widziałam! Odkąd poszedł na nauki do Propolii, a potem ona go gdzieś wysłała, to już od bardzo dawna nikt kontaktu z nim nie ma – wytłumaczyła. - Wiem tylko, że jest bezpieczny. Uczy się cały czas i samotność bardzo mu odpowiada. Nigdy zresztą tłumów nie lubił – przypomniała sobie Nawłotka. – Zawsze uciekał w odległe zakamarki jaskini i czytał stare grube księgi, które miał od Propolii. Pewnie jest szczęśliwy, mogąc robić to, co lubi – uśmiechnęła się.
- Trzeba zatem powoli szykować się do drogi. To nie będzie łatwa wyprawa - Wrzosek podrapał się po głowie. - Nie można przewidzieć, co Propolia wykombinuje… Przygotujmy się, pojutrze świtem ruszamy.
- Czy Pokrzywek pójdzie z nami? – zapytała Nawłotka.
- Myślę, że tak. Zawsze to będziemy mieć jakieś wsparcie. Ciężka podróż nas czeka - odparł Wrzosek i ruszył w kierunku pracowni, aby porozmawiać z Pokrzywkiem.
Autor: Ewa Zawadzka
2026-07-03
Powyższy tekst chroniony jest prawami autorskimi. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaden z fragmentów lub całość tekstu nie może być kopiowana ani publikowana w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody Autorki. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pośrednictwem nośników elektronicznych.
Najczęściej czytane:
W cieniu Gór Sokolich - Propolia
W cieniu Gór Sokolich - O wodniku Moczyłapie
Dzień Kobiet w Korwinowie
Polecane strony:
KB Systems s.c. - projektowanie zaawansowanych aplikacji internetowych
Elunia.korwinow.com - wiersze, rymowanki, fraszki
CampingSielanka.pl - biwak, kajaki, relaks
Wykorzystujemy pliki cookies, aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies kliknij tutaj.
