Korwinów

 

40 Czarna


Padał deszcz, a jak wiadomo taka pogoda nie dostarcza nam radości. No, chyba że jesteśmy kwiatem albo żabą, to wtedy tak, deszcz jest rewelacyjny. Kiedy jest się kotem, to bardzo, ale to bardzo deszczu się nie lubi. Dlaczego? Bo na deszczu moknie całe futro, ogon jest cały umazany błotem, łapy są mokre i do tego jeszcze całe w błocie. Ogólnie koty deszczu nie lubią i już.

Czarna siedziała na werandzie napuszona i zła. Dziś wszystko było nie tak i wszystko ją denerwowało. Dziś chciała być myszą, mieć swoją norę, w której mogłaby się zaszyć, aby wszyscy dali jej spokój.
- Tak… taka nora to coś wspaniałego. Nikt nie wie gdzie jestem i nikt niczego ode mnie nie chce. To byłoby coś! - rozmyślała Czarna, która do tej pory nie mogła pogodzić się ze stratą przegorzanu. Miała tam swoje miejsce i było jej tam dobrze. Niestety jedna burza zmieniła wszystko. - Zanim przegorzan odrośnie, to już będzie zima – biadoliła. – Muszę sobie znaleźć nowe, spokojne miejsce do wypoczynku.
- Co robisz? - zapytał Fokus wpadając znienacka na werandę i zostawiając za sobą kopę błocka.
- Odpoczywam – oświadczyła kocica.
- A po czym? Przecież nic nie robisz, więc po czym odpoczywasz? – zdziwił się pies.
- Nie „po czym”, a „od kogo”. I odpowiem Ci, że od wszystkich - fuknęła.
- Ale, że ode mnie też?!
- Przede wszystkim od Ciebie! - wypaliła nie zastanawiając się Czarna. - Ciągle ktoś coś ode mnie chce! Traktuje się mnie tutaj tak, jakbym była tylko ja. Wiecznie tu przychodzisz i marudzisz! Ciągle coś wymyślacie, pakujecie się w kłopoty, a potem mówicie „Czarna, ratuj”. Wybraliście się w podróż i zostałam tutaj sama! Nikt nie pomyślał, jak ja się z tym czuję - dodała smutno. – Wiesz co? Całe życie zawsze ktoś mnie wykorzystuje… - użalała się dalej. - Byłam najmłodszym kociątkiem w miocie i to czarnym. Nikt mnie nie kochał i nawet własna matka odwracała wzrok, kiedy zwracała się do mnie. Potem zjawił się człowiek i też mnie wyrzucił! Teraz jestem tu i też ciągle ktoś ode mnie czegoś chce. Mam dość!
- Ale ja przyszedłem tu do Ciebie, zapytać czy nie chcesz iść potaplać się w kałuży? Zobacz jak jest fajnie - zaproponował Fokus pojednawczo.
- Fajnie?! Czy to błoto na Twoim futrze jest fajne? I trawa na uszach też jest fajna? Nie! To nie jest fajne! I jakbyś był moim przyjacielem, to byś wiedział, że koty nie znoszą wody! - parsknęła gniewnie Czarna i wybiegła z werandy.

Fokus został sam na werandzie i kompletnie nie rozumiał o co chodzi Czarnej. Poszedł więc na pasiekę poszukać Wrzoska, ale go nie znalazł. Pozaglądał jeszcze za domem i do pracowni, ale tam go też nie zastał. Nie wiedział też gdzie podziała się Czarna. Zrezygnowany poszedł do Nawłotki, która akurat karmiła kaczki nad stawem.

- Wiesz co? – zagadnął. - Coś się stało Czarnej i… chyba się na mnie zdenerwowała.
- Tak? A dlaczego tak sądzisz? - zatroskała się skrzatka.
- Bo mi powiedziała, że ciągle od niej czegoś chcę. Że wszyscy chcemy - wyjaśnił Fokus.
- Wiesz, ona ma trochę racji. Tak bardzo zajęliśmy się swoimi sprawami, że przestaliśmy się interesować Czarną. Przyzwyczailiśmy się do tego, że po prostu jest. Jest w zasadzie zawsze. Zrzucamy na nią wiele obowiązków i nikt z nas tak naprawdę nie pomyślał, że jest zmęczona. Co gorsza, nikt z nas nie zrobił jej żadnej przyjemności. Czarnej jest smutno, że połamał się przegorzan i trzeba jej po prostu poprawić humor. Tylko jak? - zastanawiała się Nawłotka. - A gdzie w ogóle teraz jest Czarna? – zapytała.
- No, właśnie nie wiem… Nasyczała na mnie i pobiegła, ale nie wiem gdzie – dodał zakłopotany pies.
- Oj, to niedobrze. Trzeba jej poszukać. Pójdę w stronę lasu, a Ty szukaj tutaj - dodała i ruszyła szybkim krokiem w obranym kierunku.

Fokus usiadł nad stawem i zaczął zastanawiać się nad tym, co Czarna mu powiedziała.

- Muszę zrobić jej jakąś przyjemność, żeby czuła się ważna i wyjątkowa. Przecież to moja przyjaciółka! – zadecydował. I nie czekał długo z realizacją pomysłu, bo właśnie poczuł zapach wędzonej kiełbasy z wędzarni sąsiada. – Tak! To jest idealny prezent dla Czarnej! - stwierdził i ruszył w kierunku wędzarni.

Czarna tymczasem schowała się za wielką lipą, która rosła za płotem. Było tam względnie sucho i spokojnie. I pewnie siedziała by tam długo, gdyby nie pojawiła się Nawłotka.

- Będziesz się tu chować przed całym światem? - spytała przyjaciółkę.
- Taki mam plan – odparła naburmuszona kocica.
- Słaby to plan, bo będzie nam Ciebie bardzo brakowało - podsumowała skrzatka. - Nie chcieliśmy, abyś się źle poczuła. Wiesz przecież, że jesteś dla nas ważna. To, że ciągle do Ciebie ktoś przychodzi, to dla tego, że tak naprawdę bardzo wiele dla nas wszystkich znaczysz. Jesteś naszą przyjaciółką. No chodź, po prostu się przytul i nic już nie mów.
- Mam mokre futro – gniewała się jeszcze Czarna.
- To nieistotne. Jak chcesz, to możesz popłakać sobie w moją koszulkę. To żaden wstyd, kiedy nie potrafimy sobie poradzić z emocjami. Najważniejsze, że nie jesteś z nimi sama. Nie chcesz o tym mówić, to nie mów, ale się przytul. No, chodź…

Czarna wtuliła się w Nawłotkę i tak stały dłuższą chwilę bez słowa, bo one były zbędne. Obie potrzebowały pobyć razem w ciszy. Jednak tą ciszę zakłóciły wrzaski sąsiada.

- Co tam się dzieje? – zainteresowała się Nawłotka.
- Chodź, zobaczymy o co chodzi – poparła ją wyraźnie zaciekawiona Czarna.
Podeszły do płotu i zamarły. Widok był imponujący. Przez sąsiada podwórko pędził Fokus z wielkim pętem pachnącej, świeżutkiej kiełbasy. Za nim leciała czapka sąsiada, za czapką jego bluza, za bluzą miotła, a na końcu mocno zdenerwowany sąsiad z łopatą. Fokus gnał bez opamiętania przed siebie, aż schował się w kępie krzaków pod lasem.
- Co to było?! – dopytywała zszokowana Czarna.
- Skąd ja mogę wiedzieć, co on znowu wymyślił… - zastanawiała się Nawłotka. - Co mu do tego psiego łba strzeliło…

Zagadka wyjaśniła się wkrótce. Fokus bowiem przyszedł na pasiekę zasapany, zmęczony, ale szczęśliwy.

- Proszę, mam coś dla Ciebie - powiedział do Czarnej, wręczając jej pętaczkę pachnącej kiełbasy. - Byłaś smutna, więc chciałem poprawić Ci humor. Jesteś dla mnie bardzo ważna! Byłem zajęty wszystkim, tylko nie Tobą… Przepraszam.
- To dla mnie? – zdziwiła się Czarna.
- Tak! Zdobyłem ją dla Ciebie! Tak tam sobie pięknie dyndała i pachniała zdecydowanie lepiej niż Twoja puszka!
Nawłotka chciała powiedzieć, że tak się nie robi, bo jakby nie patrzeć, to Fokus kiełbasę ukradł sąsiadowi, ale nie zdążyła, gdyż na pasiekę przyszli ludzie.
- Noo, stary, teraz to już przesadziłeś! Kiełbasa od sąsiada? Po pięćdziesiąt złotych za kilo?! Naprawdę przegiąłeś! - krzyczała gospodyni. - Musiałam za nią zapłacić, a Ty w zamian za to nie dostaniesz swojej wędzonej kości przez miesiąc! Kara musi być!
- Nie ważne - pomyślał pies. – Najważniejsze, że Czarnej prezent się spodobał. Może w końcu się uśmiechnie i poczuje się wyjątkowa. Było warto stracić tą kość na miesiąc dla jej uśmiechu.

c.d.n.



Autor: Ewa Zawadzka


2023-08-04


Powyższy tekst chroniony jest prawami autorskimi. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaden z fragmentów lub całość tekstu nie może być kopiowana ani publikowana w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody Autorki. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pośrednictwem nośników elektronicznych.

Kontakt:

redakcja(at)korwinow.com

tel. 516 464 400

Najczęściej czytane:


Spotkanie z Qbą Bociągą

Podsumowanie projektu Nawłociowa Pasieka Dzieciom

Nawłociowa Pasieka dzieciom - I tak nam minął rok



Polecane strony:

 

KB Systems s.c. - projektowanie zaawansowanych aplikacji internetowych

 

Elunia.korwinow.com - wiersze, rymowanki, fraszki

 

CampingSielanka.pl - biwak, kajaki, relaks

 

 

 

Wykorzystujemy pliki cookies, aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies kliknij tutaj.