Korwinów

 

16 Przeprowadzka


- Co tu się dzieje? – głośno zastanawiał się Fokus, obserwując ogólny harmider na podwórku. - Ciągle ktoś przyjeżdża, ktoś wyjeżdża, coś mierzą, coś oglądają. Tu się dzieje coś bardzo niepokojącego… To nie jest normalna sytuacja. Mnie samemu już się ta nerwówka udziela. Nie wiem na kogo warczeć, a komu nadstawić do czochrania ucho. Nie wiem kogo pogonić, a kogo wpuścić. Czuję się dziwnie... Jakoś tak inaczej się tu zrobiło. - Nie dawało mu to spokoju, więc podreptał do Czarnej.
Kocica przyglądała się całemu zamieszaniu z dolnej gałęzi starej lipy.

- Czarna, czy Ty wiesz może, co się tutaj dzieje? Wiesz? Bo ja się chwilowo pogubiłem – przyznał pies.
- Cicho – syknęła - nie przeszkadzaj. Próbuję się właśnie zorientować - oznajmiła Czarna siedząc na gałęzi. – Nie bardzo rozumiem o co chodzi, ale to nie jest zwyczajna sytuacja.

Na Nawłociowej raczej było cicho i spokojnie. Czas płynął równym rytmem i nigdy jeszcze takiego zamieszania nie było. Teraz jednak, od kilku dni, ewidentnie coś się zmieniło. Nowe okoliczności nie dawały spokoju także Wrzoskowi, który jak na skrzata przystało, perfekcyjnie wręcz schował się w krzaku jaśminu pod domem i stamtąd wszystko obserwował. Słyszał i rozumiał więcej niż Fokus i Czarna, więc kiedy tylko się upewnił w swoich podejrzeniach, pobiegł na pasiekę z wieściami.
- Przeprowadzamy się! – poinformował bez ogródek. - Pakujemy co się da i wyjeżdżamy stąd na zawsze.

- Jak to „na zawsze”? No co Ty gadasz? Dlaczego? – dopytywała zaskoczona kotka. - Nigdzie się nie wybieram! To jest mój dom – dodała.
- Już nie. Dom właśnie jest sprzedany, a Ci ludzie, którzy tu zaglądają, to są nowi właściciele.
- Ale dlaczego? Co tak właściwie się stało, że nagle mamy się przeprowadzać? No i gdzie? - zmartwił się Fokus.
- Ja Wam powiem, co się stało - wtrąciła Nawłotka, która widząc na pasiece całe zebrane towarzystwo, postanowiła do niego dołączyć. - Rozejrzyjcie się dookoła. Co widzicie? Domy, domy i jeszcze więcej domów. Ostatnie łąki, jakie tu były, są teraz placami budowy, powstaje całe osiedle. Pamiętacie, kiedyś pod domem był las, teraz już go nie ma. Ludzie go wycięli, żeby wybudować swoje nowe domy. Jak w środku osiedla ma funkcjonować pasieka? – zapytała ogłuszonych przyjaciół, ale nie doczekawszy odpowiedzi, dalej tłumaczyła. - Nie ma co się dziwić, że nasi gospodarze postanowili znaleźć inne miejsce do życia. Dlatego, moim zdaniem, nie należy pytać „dlaczego”, tylko „kiedy i gdzie”? Bo czeka nas naprawdę bardzo trudna zmiana.
- Ciekawe jak oni chcą pasiekę teraz przewieźć? - zauważył Wrzosek. - Przecież pszczoły jeszcze w kłębie. Nadal śpią i nie wolno ich ruszyć. A ja bez pszczół nigdzie nie jadę – oznajmił zdecydowanie.
- Bez Ciebie ja też się nigdzie nie ruszę - dodała Nawłotka.
- No to my zostajemy! - wykrzyknął Wrzosek.
- Bzdura to jakaś! Ja nigdzie bez Was nie jadę! – dołączył się Fokus.
Czarna zastanawiała się nad wszystkim. Nie bardzo wiedziała co ma robić. Zyskała od niedawna dom, zamieszkała tutaj, a teraz znowu ktoś ją tego domu pozbawia. Jedynym pocieszeniem było to, że tym razem wszyscy będą bez domu.

Kolejne dni upływały na jeszcze większej dezorganizacji. Przybywało zapakowanych pudeł i kartonów w garażu, a w pracowni pojawiły się puste, przeznaczone do pakowania. Ciągle ktoś biegał, wkładał rzeczy nie tam gdzie trzeba, potem szukał. Było nerwowo i wszyscy bardzo się spieszyli.
Tego ranka Nawłotka przyszła do Czarnej i Fokusa z nowymi informacjami.

- Już wszystko wiem – poinformowała. - Za kilka dni jedziecie do nowego domu.
- Jak to „jedziecie”? A Ty?! – wykrzyknęła Czarna. - I gdzie niby ten nowy dom, co?
- Ja i Wrzosek dojedziemy do Was ostatnim transportem z ulami. Nie zostawimy tu pszczół bez opieki, zwłaszcza teraz. Lada moment zaczną się budzić, trzeba je doglądać. Ty i Fokus pojedziecie już na samym początku. Ogród tam ponoć duży, a i miejsce spokojne, więc przygotujecie podwórko na nasz przyjazd.
- Tak! Przygotuję! Wykopię wielką dziurę i pogonię wszystkie krety! – plan ochoczo poparł Fokus, któremu pomysł z przeprowadzką zaczął się właśnie podobać. - Nowe miejsce, nowy ogród, nowi ludzie dookoła! Wszystko nowe, tylko starzy my! Ja i Ty – zaśmiał się do Czarnej.
- No, ja dalej nie wiem co mam robić. Chciałabym tu zostać. Tu jest mój dom i mój przegorzan… i nie bardzo mi się ta cała przeprowadzka podoba - marudziła Czarna.
- Wiesz co? Dom jest tam, gdzie są wszyscy, których Ty kochasz i którzy Ciebie kochają. Reszta to tylko mury, ściany i miejsce - pouczyła Nawłotka.
- I wspomnienia, i dobre chwile, i te czasem złe. Przecież tego się nie zapakuje w pudełko - zastanawiała się kocica.
- To wszystko – skrzatka wskazała ręką wokoło - będzie za jakiś czas już tylko wspomnieniem.
- Mieszkam tu już 11 lat. Jestem, no powiedzmy, nie młodym psem. Nigdy mnie tu ludzie nie skrzywdzili i nie zawiedli. Skoro chcą się wyprowadzić, to ja idę z nimi! Jestem psem, zawsze wiernym, moje miejsce jest przy nich. Pojadę więc tam z nimi i będę im pomagał, bo tak trzeba! Dużo o tym myślałam i tak wymyśliłem – podsumował Fokus. – To zamieszanie jest chwilowe i minie. Za jakiś czas będziemy znowu razem, tylko w innym ogrodzie. Może tam też rośnie przegorzan? No, Czarna, nawet nie chcę słyszeć, że się zastanawiasz. Wyjeżdżamy! – zarządził.
- Jest jeszcze jedna rzecz do zrobienia – przypomniała Nawłotka – Trzeba obudzić Stefana!
- Stefana? Znowu? – zdziwiła się Czarna. - Wyjątkowego pecha ma nasz jeż w tą zimę… Co sobie uśnie, to na nowo go budzimy.
- Nie ma wyjścia, przecież go nie zostawimy - potwierdził pies.
- Słyszałam, że zabierają budę. Może Stefan tam by się przeniósł. Przewieźlibyśmy go wtedy bez problemów - zaproponowała skrzatka.
- A właściwie od kiedy będzie to wszystko przewożone? - zapytała kocica.
- Podobno od jutra. Za tydzień już nas tu ma nie być. To znaczy Was. My czekamy, aż pszczoły się zaczną wybudzać. Wtedy dojedziemy do Was - wytłumaczyła Nawłotka. - Na pewno dojedziemy! Przecież nas tu nikt z ulami nie zostawi – zachichotała skrzatka i zwróciła się do kotki – A! I ten Twój przegorzan też jedzie. Z ogrodu będą wykopane niektóre krzewy, bo będą potrzebne tam na pasiece. Twój przegorzan też.
- Nooo, to jak mi mojego krzaka chcą wykopać, to innego wyjścia nie ma. Jadę – postanowiła Czarna.
- O, też mi przyjaciółka! – warknął Fokus. – Ze mną się zastanawia, a z krzaczyskiem pojedzie! Czuję się urażony.

Budzenie Stefana skończyło się kłótnią, żalem i płaczem. Stefan był zły, bo znowu go wyrwano ze snu. Nie chciał jechać, a kiedy usłyszał, że zostałby tu sam, to się rozpłakał.
- Ja nie sądziłem, że ktoś się o mnie tak martwi, że komuś na mnie zależy - chlipał pod nosem. – Mogliście mnie zostawić, zapomnieć… A Wy jednak chcecie, żebym z Wami jechał. Ja nie sądziłem, że ktoś może mnie tak lubić - płakał już całkiem głośno. – I to jeszcze, przyjacielu, oddajesz mi swoją budę.

- Nie przyzwyczajaj się do mojej budy. Zamieszkasz w niej tymczasowo, bo nie ma jak inaczej Cię przewieźć. Nie ma wyjścia – tłumaczył Fokus.

Po południu podjechała duża ciężarówka. Zaczęto pakować do niej pudła i pudełeczka, wyposażenie pasieki, wiele różnych sprzętów i budę ze Stefanem. Skrzaty przeniosły się chwilowo z psiej budy do szopy Czarnej. Miały teraz bliżej na pasiekę i mogły spokojnie zająć się opieką nad ulami.
Wieczorem, po bardzo ciepłym pożegnaniu z Wrzoskiem i Nawłotką, Fokus i Czarna wyruszyli pasiecznym samochodem do nowego domu. Słońce zachodziło nad ich starym domem, w którym zostawiali masę wspomnień.

- Będziesz tęsknił? – zapytała Czarna Fokusa, gdy za zakrętem zniknął z pola widzenia ich stary dom.
- Nie wiem. Wszystko co kocham i co jest dla mnie ważne, jedzie ze mną - odparł. – No, może co niektórzy dopiero dojadą - uśmiechnął się pod nosem. - Przed nami przyszłość, trzeba dać jej szansę - stwierdził pies, patrząc w szybę samochodu.

c.d.n.


Autor: Ewa Zawadzka

2023-02-17

Powyższy tekst chroniony jest prawami autorskimi. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaden z fragmentów lub całość tekstu nie może być kopiowana ani publikowana w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody Autorki. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pośrednictwem nośników elektronicznych.

Kontakt:

redakcja(at)korwinow.com

tel. 516 464 400

Najczęściej czytane:


Spotkanie z Qbą Bociągą

Podsumowanie projektu Nawłociowa Pasieka Dzieciom

Nawłociowa Pasieka dzieciom - I tak nam minął rok



Polecane strony:

 

KB Systems s.c. - projektowanie zaawansowanych aplikacji internetowych

 

Elunia.korwinow.com - wiersze, rymowanki, fraszki

 

CampingSielanka.pl - biwak, kajaki, relaks

 

 

 

Wykorzystujemy pliki cookies, aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies kliknij tutaj.