Korwinów

 

15 Maniek


Luty przyniósł wiele ciepłych dni. Czarna coraz częściej wygrzewała się w słońcu oczekując wiosny. Jej pierwszym zwiastunem były żurawie. Przyleciały wcześnie i donośnym krzykiem oznajmiły to całej okolicy. Fokus za to miał teraz bardzo trudne dni. Co roku z nadejściem wiosny rozpoczynała się u niego wylinka. Długie i gęste futro zaczęło wyłazić i gubił je dosłownie wszędzie. Wiatr rozwiewał kłaki po całej pasiece i ogrodzie, ku wielkiej radości kosów i sikorek. Zbierały te kępki sierści i zanosiły do gniazd, aby zrobić z nich poduchy dla swoich piskląt.

- Nie wytrzymam tego - jęczał podirytowany Fokus. – Swędzi mnie cała skóra i jest mi gorąco - skarżył się Czarnej.
- Co roku to samo… - odparła z rezygnacją Czarna. - Gubisz futro i cały czas wyzywasz na wszystko i wszystkich.
- No bo mnie to denerwuje! Wylazło by naraz całe i miałbym spokój - warczał pies.
- Popatrz na to inaczej: jaki Ty teraz piękny i przystojny będziesz. Futro Ci się takie ładne, ciemne robi. Naprawdę wyglądasz jak prawdziwy wilk. I nawet podobnie będziemy wyglądać - żartowała Czarna - bo też jakieś bardziej czarne Ci się robi…
- To wcale nie jest zabawne! Ciesz się, że koty futra nie zmieniają. No, przynajmniej tak jak ja - marudził Fokus, drapiąc się za uchem, bo faktycznie swędziało go okropnie.

Nagle ich rozmowę przerwała Zuuu, która pojawiła się dosłownie znikąd.

- O! A nad czym to tak szanowne towarzystwo debatuje? No co? Dlaczego macie takie miny jakbyście ducha zobaczyli? – chichotała Zuu. - Stęskniliście się za Zuuu, co? Przyznajcie się…
- Noo, faktycznie. Stęskniłem się bardzo. Wiesz, dawno na mnie nikt nie wysłał okolicznych Burków, a i ucho się zagoiło, więc to dobra okazja, żeby Cię spotkać - warczał pies, ciągle zły na nią za ostatnią aferę. - Wiesz co, zabieraj się stąd i nie denerwuj mnie, bo wyjątkowo wkurzony jestem i za siebie nie ręczę! – dodał groźnie.
- Oj, jaki Ty wrażliwy jesteś, myślałby kto! A pamiętliwy? Widzę, że jeszcze Ci nie przeszło. Uwierz mi, było warto! Ten indor był wspaniały! - mlasnęła głośno lisica, rozanielona wspomnieniem smaku.
- A Ty, Zuuu, właściwie w jakiej sprawie tu przyszłaś, co? - zapytała kotka.
- Spokojnie, przyszłam się z Wami pożegnać, bo się wyprowadzam – oświadczyła uroczyście lisica, owijając się swoją kitą jak szalikiem.
- Że cooo? – odkrzyknęli chórem zszokowani informacją Fokus i Czarna. - Jak to się wyprowadzasz? Gdzie i dlaczego?
- Proszę, nie udawaj, że Ci przykro - zaśmiała się Zuu. - Nie mogę cały czas mieszkać na pasiece. To nie jest miejsce dla kogoś tak pięknego i wyjątkowego jak ja. Potrzebuję przestrzeni i wolności. Potrzebuję coś zmienić w swoim życiu – perorowała. - A tak w ogóle, to kogoś Wam przedstawię - dodała roześmiana i popędziła w okoliczne krzaczyska. Po chwili, za lisicą, wyłoniła się z chaszczy kolejna ruda postać.
- Nie wierzę! - powiedziała Czarna i aż usiadła z wrażenia na ogonie. - Co tu się dzieje?! Jakby jej samej było mało, to jeszcze drugi lisior na pasiece! – wykrzyknęła zaskoczona.

To faktycznie był drugi lis. Miał bystre, czarne oczy, czarne uszy i łapki. Był duży, dobrze zbudowany. Już na pierwszy rzut oka widać było, że jest silnym, nie znającym strachu, chytrym lisem. Szedł pewnie obok Zuu, zupełnie jakby był na swoim terenie, w ogóle nie przejmując się tym, że jego rude futro w słońcu mieniło się na czerwono i złoto. Widać go było z daleka i nawet Czarna była pod takim wrażeniem, że zabrakło jej słów.

- Nooo… Zuuu… Tego się nie spodziewałam – powiedziała zdumiona, gdy już odzyskała głos. – Ty się zakochałaś!
- Oj, tak, od razu: zakochałaś - odparła Zuu. - To jest mój, noo powiedzmy, przyjaciel. Choć, faktycznie, mamy pewne wspólne plany - oznajmiła Zuu i przedstawiła towarzysza - To jest Maniek.
Maniek rzucił podejrzliwe spojrzenie na Czarną i Fokusa. Był wielce zdziwiony, że Zuuu ma takich znajomych. Bo przecież to nie jest normalna sytuacja, gdy lis mieszka z kotem i psem na pasiece.

- Cześć. Maniek jestem – odezwał się przybysz. - Zuuu mi o Was wspominała. Zapewne już wiecie, że zabieram ją stąd. Mamy zamiar wybrać się w podróż.

- A to ci dopiero! - gruchnął śmiechem Fokus. - Coś podobnego! Stary, Ty się zastanów, bo dość poczciwie wyglądasz i chyba nie wiesz w co Ty się właśnie wpakowałeś! – rechotał głośno pies. - Zabierasz Zuuu? To ja serdecznie Ci współczuję, bo to największa cwaniara jaką znam! Będzie Cię bardzo kochać, miłością głęboką jak tamta studnia – kiwnął łapą w odpowiednią stronę - Ta miłość będzie trwała dopóki nie opróżni Ci spiżarni - Fokus dawno nie był tak rozbawiony.
Lis z lekkim wahaniem patrzył na psa, który niemalże turlał się po ziemi ze śmiechu.
- A więc, Zuuu, jak dobrze rozumiem, znalazłaś kolejnego naiwnego, na którego napuścisz psy przy byle okazji? I którego zostawisz w opałach, jak tylko dorwiesz jakąś kaczkę? - Fokus zagadnął lisicę. Zuu popatrzyła na niego wrogo, ale nic sobie z tego nie robiąc, zapytał jej towarzysza - Powiedz mi, Maniek, czy ta Twoja kochana lisiczka przyznała się do tego, że przyjaźni się tylko z tymi, których może ciągle wykorzystywać, co? – zaczepiał pies, bo był ciągle zły na Zuu za wyjątkowo nieprzyjemną sytuację z indorem, w jaką go wpakowała.
- Fokus! Nie przesadzaj! – ostrzegła Zuu. - Ani mi się waż jeszcze coś powiedzieć, bo jak wiesz, potrafię być bardzo złośliwa! Potrzebne Ci kolejne kłopoty? – wysyczała Fokusowi do ucha, po czym słodkim głosem zwróciła się do swojego przyjaciela - Maniuś, kochany, chodź, idziemy do mojej nory. Mam tam parę drobiazgów. Pomożesz Zuuu je zabrać, prawda kochanie? - zaszczebiotała uroczo Zuuu, nie zapominając o zalotnym trzepotaniu rzęsami.
- Ależ oczywiście kochanie! – ochoczo potwierdził Maniek. – Teraz rozumiem, dlaczego chcesz się stąd wyprowadzić - dodał lis. - To faktycznie nie jest towarzystwo dla Ciebie!
- Że co? – oburzyła się Czarna - Że my? A Ty to niby kto jesteś? Jaśnie książę się znalazł! Co za wredota! Ledwie toto przylazło na pasiekę, a jeszcze się mądruje. Zabierać mi się stąd, bo zacznę tak wrzeszczeć, że pół wsi się zleci! - zjeżyła się Czarna. - Bardzo dobrze, że się wyprowadzasz! Same kłopoty tu z Tobą były! – podkreśliła zbulwersowana Czarna. - Mam nadzieję, że szybko Cię nie zobaczę!
- A pewnie! Wcale nie zamierzam tu wracać! - obwieściła Zuu. - Maniek, kochanie, idziemy po moje rzeczy - zarządziła i ruszyła w stronę nory.
Maniek posłusznie podreptał za nią.

- To Ci dopiero! Zobaczysz, jeszcze tu wróci z podwiniętą kitą – przepowiadała Czarna. - Jak tylko ten cały Maniek ją pozna, to pogoni w cztery strony świata. Nikt nie lubi być ciągle wykorzystywany.

Chwilę potem zobaczyli jak Zuu i Maniek wynoszą z nory różne rzeczy, w tym jakąś biedną kurę, która najpewniej była ich prowiantem na drogę.
Przechodząc koło Czarnej i Fokusa, lisica odezwała się.
- Powinnam chyba powiedzieć „do widzenia”, ale nie wiem, czy chcę Was jeszcze widzieć.
- Ooo, to w tej kwestii się całkowicie zgadzamy – odpowiedział jej Fokus. - Jakoś każde spotkanie z Tobą kończyło się katastrofą - dodał z ironią. – Wiesz co, Zuuu? Mam nadzieję, że znajdziesz swoje miejsce na ziemi. Szanuj Ty tego Mańka, bo myślę, że nie znajdziesz drugiego tak naiwnego, który Ci będzie ślepo ufał. Ale wiedz, że w razie czego, to jednak masz Tu dom - podkreślił już całkiem poważnie.
- Fokus, wiesz co… A zresztą, nic Ci już nie powiem… - zamyśliła się Zuu, bo w głębi lisiej duszy lubiła go i wiedziała, że będzie tęsknić za nim i za Czarną. Wiedziała też, że Nawłociowa Pasieka to jej dom i tu była bezpieczna. - Muszę iść. Trzymajcie się! – machnęła rudą kitą na pożegnanie - Maniek! Kochanie, idziemy! - zawołała i podreptali wspólnie w kierunku lasu.

- To dopiero historia… - stwierdziła Czarna. - Jak ten biedny i naiwny Maniek się w końcu na niej pozna, to będziemy ją tu mieli z powrotem. No bo kto z nią długo wytrzyma? – zapytała, wcale nie licząc na odpowiedź.

- Mam pomysł! Chodź, zakopiemy jej tą norę, to nie wróci! - roześmiał się Fokus i pobiegł w kierunku oczka wodnego, blisko którego do niedawna mieszkała Zuu.
Czarna podreptała za nim. Po chwili Fokus, niczym najlepsza koparka, zakopał całą norę. Usiadł brudny i zmęczony na trawie.
- No! To po robocie – oświadczył.
- I dobrze! A teraz, Fokus, kochanie, idziemy! - nakazała Czarna ze śmiechem, przedrzeźniając Zuuu. Zatrzepotała rzęsami i machnęła najeżonym ogonem.
- Ależ oczywiście, że idziemy! Trzeba o wszystkim opowiedzieć Nawłotce – gorliwie przytaknął pies.

c.d.n.



Autor: Ewa Zawadzka


2023-02-10

Powyższy tekst chroniony jest prawami autorskimi. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaden z fragmentów lub całość tekstu nie może być kopiowana ani publikowana w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody Autorki. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pośrednictwem nośników elektronicznych.

Kontakt:

redakcja(at)korwinow.com

tel. 516 464 400

Najczęściej czytane:


Spotkanie z Qbą Bociągą

Podsumowanie projektu Nawłociowa Pasieka Dzieciom

Nawłociowa Pasieka dzieciom - I tak nam minął rok



Polecane strony:

 

KB Systems s.c. - projektowanie zaawansowanych aplikacji internetowych

 

Elunia.korwinow.com - wiersze, rymowanki, fraszki

 

CampingSielanka.pl - biwak, kajaki, relaks

 

 

 

Wykorzystujemy pliki cookies, aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies kliknij tutaj.