Korwinów

 

08 Ta noc


Był wędrowcem. Przemierzył cały świat i znał wszystkie jego tajemnice. Znał też ludzi. Rozmawiał ze zwierzętami i był zawsze tam, gdzie działa się czyjaś krzywda. Tej nocy szedł mało wydeptaną ścieżką przez śnieg. Księżyc świecił jasno, na niebie było widać gwiazdy, a z daleka w oknach domów migotały zapalone lamki na choinkach. Był zmęczony, trochę zmarzł, ale lubił tą porę roku. Skrzypiał pod butami śnieg, a że go napadało tego dnia sporo, to co kilka kroków zapadał się w nim i śnieg wsypywał mu się do butów. Sanie zostawił w lesie, nie lubił się afiszować. Wolał po cichu, niezauważalnie odwiedzać domy. Kochał dzieci. Gdyby dorośli całe życie patrzyli na świat ich oczami, życie byłoby prostsze - myślał często. – Dlaczego oni tak wszystko komplikują? Całe życie się spieszą, nie dbają o siebie, bo zarabiają pieniądze. Potem te pieniądze wydają, aby się leczyć, bo w tej pogoni stracili zdrowie. Przecież to bez sensu, nie idzie tego pojąć. Kiedyś żyli spokojniej - myślał często patrząc na to, jak pędzi świat. Dziś jednak on sam się spieszył. Obiecał przyjacielowi, że go odwiedzi, a dziś jest ta jedna, jedyna w roku, wyjątkowa noc. Nie może go zawieść.


- Nie przyjdzie – powiedziała zdegustowana Czarna. – Zobacz, za chwilę będzie północ, a Jego ani widać ani słychać. Mówię Ci, stary, On nie przyjdzie.

- No co Ty opowiadasz. Obiecał mi, że przyjdzie - pewnie odparł Fokus.
- E tam… Łapy mi już zmarzły, w ogon wieje. Ja idę spać - oznajmiła – nie znoszę Świąt! Po co one komu?
- A Ty jak zawsze, co roku, od kiedy Cię znam, zawsze to samo. Zobacz jak jest pięknie. Popatrz: jest cisza, wszystko się błyszczy i nawet ludzie się dziś nie spieszą. Jest wyjątkowo! - tłumaczył zauroczony chwilą pies.
- Nie lubię i już! Mam swoje powody - fuknęła Czarna.
- Co robicie? – spytał Wrzosek, wystawiając swój wielki nos z budy Fokusa.
- Czekamy na mojego przyjaciela – obwieścił pies. - Co roku mnie odwiedza, więc pewnie przyjdzie i dziś.
- Tak w nocy? To dziwne. Przyjaźnisz się z nietoperzem albo sową? – zainteresował się skrzat.
- Jak przyjdzie, to zobaczysz. Ale ani to nie sowa, ani nietoperz. To jest… - i tu nie dokończył, bo do jego uszu dotarł dźwięk stawianych po śniegu kroków. – Jesteś! Tak się cieszę! Wiedziałem, że przyjdziesz. Pewnie zmęczony jesteś? - zapytał z troską pies.
- Jak mógłbym Was nie odwiedzić? I to jeszcze w taką noc? - odpowiedział zasapany gość.
- Jesteś… jesteś… Mikołajem? – odparł zdziwiony Wrzosek i z wrażenia aż przydepnął sobie długą brodę. - To niesamowite! Dlaczego mi nie powiedziałeś, że znasz Mikołaja, co? - dopytywał Fokusa.
- Chciałem, żebyście mieli niespodziankę. Szkoda tylko, że Przytulia i Rysia już śpią. Pszczoły przesypiają zawsze to, co najciekawsze – zasmucił się Fokus.
- Witajcie! – odezwał się trochę zmęczony gość. – Oj, napracowałem się tego roku dość porządnie. Coraz te marzenia większe i coraz ich więcej. Roznieść wszystko po domach dla dzieci, to już prawdziwe wyzwanie. A dziś jest ta noc, kiedy przychodzę do Was, bo właśnie dziś można z Wami porozmawiać. Ale pewnie ludzie o tym zapomnieli - dodał smutno.
- Nie wszyscy. Nasze człowieki z nami rozmawiają przez cały rok, choć trudno się z nimi rozmawia, bo kompletnie nie wiedzą o co chodzi. Muszę zaprowadzić ich na miejsce, pokazać, dopiero wtedy rozumieją. A i to jeszcze często słyszę „no to czemu piesku nie mówisz od razu” - tłumaczył Fokus.
- Ludzie. Przyjacielu, mówi się „ludzie” nie „człowieki” - pouczył ze śmiechem przybysz.
- Jak to „ludzie”? Skoro jest człowiek to człowieki. Gdyby mieli być ludzie, to powinien być ludź. No nie, mówię że dogadać się nie idzie… - kontynuował swoje rozważania Fokus. Tym razem wszyscy parsknęli śmiechem.
- No dobrze… kochani! - przerwał Mikołaj - Dziś jest wyjątkowa noc, dziś jest Wigilia. Dzień zrównał się z nocą i dziś można porozmawiać ze zwierzętami. Od dawien dawna tak jest, że tego właśnie dnia, macie możliwość porozmawiać z ludźmi, jeśli tylko chcecie… więc chciałbym zapytać, co powiedzielibyście ludziom, gdyby zechcieli Was usłyszeć?
- Ojjj, nie chciałbyś wiedzieć, co mam ochotę im powiedzieć kochaniutki, nie chciałbyś - odezwał się nagle głos zza krzaków porzeczki i w tej chwili wyłoniła się postać Zuu.
- Witaj Zuu. Co u Ciebie słychać? – zainteresował się przybysz.
- Ach, słabo… wiesz… delikatnie mówiąc… no nie bogato – zawahała się. – Coraz trudniej się żyje. Dookoła same krzaki, ludzie nic nie uprawiają, więc i ptactwa mało. Kurniki stoją puste, bo ludzie kur hodować nie chcą, a gęsi to chyba nie ma ani jednej w całej wsi. Widział to kto, żeby lis myszy łapał, a niedługo taka będzie sytuacja, że co gorsza jeszcze żaby! A, fuuuj! - dodała z obrzydzeniem Zuu.
- To prawda - przytaknął Wrzosek. - Kiedyś to były łąki dookoła. Domy może biedniejsze, ale wszystko w nich było i nam, skrzatom, też żyło się lepiej. Tu się mleka na spodeczku dostało, tam w spiżarni kawałek kiełbasy skubnęło… Las był blisko, to i jagody i poziomki były. Teraz wszędzie same trawska dzikie i osiedla się stawiają, a taki skrzat jak ja nie ma co robić. Nawłotka to jeszcze zwierzętom pomaga, ale dla mnie pracy w ogóle nie było. Jak więc zobaczyłem tych kilka uli, to sobie pomyślałem, że to czary jakieś. Że ktoś Wrzoskowi niespodziankę zrobił i je tu postawił - mówił ze wzruszeniem skrzat.
- Nareszcie Ci się przypomniało, kim jesteś – stwierdził Mikołaj. - Już się martwiłem, że to nie nastąpi. Bardzo się cieszę.
- Naprawdę, Wrzosku, pamięć Ci wróciła? – wtrącił Fokus.
- A jakże! Jestem pszczelarzem… i tylko chwilowo nie mam pracy, bo moje przyjaciółki teraz śpią. Ale i tak cichutko tam zaglądam: czy wszystko u nich w porządku, czy wylotki nie zasypane, czy sikorki im nie przeszkadzają, czy aby daszku wiatr nie zerwał.
- To dlaczego nic nie mówiłeś? - zapytała Czarna.
- Czym się tu chwalić? Że ja, pszczelarz, mam portki potargane? I w psiej budzie śpię? Nie obrażając Fokusa… I nie za dobrze mi się wiedzie. Nie mam się czym chwalić - biadolił przygnębiony Wrzosek.
- A ja nie lubię Świąt – oświadczyła kocica. - Możesz coś z tym zrobić?

Mikołaj się zamyślił. Dobrze wiedział dlaczego Czarna ich nie lubi. Kiedyś była z ludźmi w święta w ich domu. Bardzo jej się podobało. Było ciepło i sympatycznie, była dobra puszka na kolację i śniadanie, a potem usłyszała jak ludzie się kłócą. Usłyszała, że jest głupim prezentem, że kota w domu jednak nikt nie chce. Że trzeba się jakoś tego prezentu pozbyć, bo tylko przeszkadza. I pewnego dnia, zaraz po świętach, człowiek zabrał ją do swojego samochodu i wyrzucił pod lasem, jak niepotrzebną rzecz.

- Wiesz co, Czarna - powiedział Mikołaj - ja myślę, że musisz zapomnieć. Musisz na to popatrzeć inaczej. Teraz jesteś tu. Masz nowy dom, masz przyjaciół i nie jesteś sama. Cóż ci po domu, w którym nie miałabyś nic do zrobienia? Tu masz swoje ścieżki, tu masz swój przegorzan. Tu Ci dobrze, więc zacznij żyć na nowo. Tu i teraz. Popatrz, każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, a to nowe jest całkiem fajne! - mówił dalej przybysz - Jeszcze miesiąc temu nie wiedziałaś, że są tu skrzaty. Nie znałaś Zuu. Zobacz ile nowych rzeczy się dowiedziałaś dzięki temu. No i Fokus… gdzie byś znalazła takiego przyjaciela? - zaśmiał się serdecznie gość.
- A na to akurat tak nie spojrzałam - przyznała Czarna. - Chyba powinnam to przemyśleć… tak sądzę…
- Fokus, a Ty co chciałbyś powiedzieć? – Mikołaj zagadnął psa.
- Ja mam prośbę - odpowiedział pies. - Spełniasz marzenia, a spełnisz moje? Proszę…
- Oczywiście przyjacielu! Czego potrzebujesz?
- Chciałbym, aby Czarna była szczęśliwa, żeby skrzaty miały nowe ubranie, bo dom na wiosnę znajdziemy im na pasiece. Chciałbym aby Zuu w końcu nie była głodna i żeby jeż Stefan zakochał się na wiosnę, bo jest bardzo samotny. Chciałbym ażeby pszczoły bezpiecznie przezimowały i koniecznie chciałbym się zaprzyjaźnić z Przytulią, bo jest niesamowita!
- No dobrze – rzekł Mikołaj. - A co chciałbyś mieć tak dla siebie?
– Ja nic nie potrzebuję. Mam Ich – wskazał Fokus na towarzyszy. - To moi przyjaciele, a to najcenniejszy dar.
- Dobrze, będzie jak sobie życzysz. Masz wielkie serce przyjacielu! - podkreślił Mikołaj, po czym dodał – Niestety muszę już wracać. Chciałbym, żebyście jednak pamiętali o jednym: ludzie naprawdę nie są źli. Oni się tylko trochę pogubili. Ja żyję dłużej i też czasem się gubię w tym wszystkim. Coraz szybciej się żyje… a szkoda - westchnął przybysz, po czym klasnął w ręce i z lasu dało się słyszeć dudnienie, a na pasiece wylądował piękny zaprzęg reniferów i olbrzymie sanie.
-A niech mnie mysz pogoni! Prawdziwy zaprzęg Mikołaja! A ja myślałam, że to jakieś bajki… - bardzo zdziwiła się Czarna.
- Jakie bajki? Moja droga, nie mów tak, bo Rudolf się obrazi - zaśmiał się Mikołaj.
Renifer popatrzył zdziwiony na zwierzęta.
- Kochani, to że czegoś nie widzicie, to nie znaczy, że tego nie ma - odparł radośnie Renifer.
- Rudolf, grzej kopyta, startujemy! Do zobaczenia za rok kochani! - zawołał Mikołaj i już po chwili zniknął w ciemnościach nocy.

Ranek był na pasiece bardzo wesoły. Skrzaty obudziły Fokusa radosnym śmiechem, przymierzając piękne, nowiutkie ubrania. Dostały spodnie i koszulki, buty, czapki, ciepłe kożuszki, no i oczywiście ocieplacze na wielkie nosy.

Fokus ledwie wyszedł z budy, gdy dopadła go zdyszana Zuu.
- Kochany! Powinnam Cię chyba uściskać! Wiesz co ja mam przy norze, wiesz?
- Nie mam pojęcia - odparł zdziwiony pies.
- Stary! Mam wielką, tłustą gęś! Ale taką wielką, że nie wiem jak ją tam zapakuję. Normalnie norę mam za małą! Pomożesz Zuuu? Prawda? Wykopiesz mi większą? No, bardzo Cię proszę… Wiesz, że Zuuu raczej nie prosi, ale sytuacja jest wyjątkowa. Jeszcze mi tą gęś ktoś zwinie spod nosa, a wyjątkowy okaz jest. Proszę… - szczebiotała szczęśliwa Zuu.
- Dobrze, ale poczekaj chwilę. Zobaczę co u Czarnej.
Kiedy zajrzał do kocicy, ta czekała na niego z wielkim prezentem. Gdy go otworzył, zobaczył najpiękniejszą wędzoną kość, jaką sobie mógł wymarzyć.
- To dla Ciebie - oznajmiła Czarna. - Poprosiłam o nią Mikołaja. Specjalnie dla Ciebie. Bo już wiem, że w świętach najfajniejsze jest to, że można komuś dać odrobinę szczęścia i radości - powiedziała zadowolona kotka, spoglądając na Fokusa wielkimi zielonymi oczami.

c.d.n.



Autor: Ewa Zawadzka


2022-12-23

Powyższy tekst chroniony jest prawami autorskimi. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaden z fragmentów lub całość tekstu nie może być kopiowana ani publikowana w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody Autorki. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pośrednictwem nośników elektronicznych.

Kontakt:

redakcja(at)korwinow.com

tel. 516 464 400

Najczęściej czytane:


Spotkanie z Qbą Bociągą

Podsumowanie projektu Nawłociowa Pasieka Dzieciom

Nawłociowa Pasieka dzieciom - I tak nam minął rok



Polecane strony:

 

KB Systems s.c. - projektowanie zaawansowanych aplikacji internetowych

 

Elunia.korwinow.com - wiersze, rymowanki, fraszki

 

CampingSielanka.pl - biwak, kajaki, relaks

 

 

 

Wykorzystujemy pliki cookies, aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies kliknij tutaj.